Księga gości



Dodaj do ulubionych

Podlinkuj


Odwiedziło nas gości.


Oceniające


Archiwum

2009
sierpien (7)




Ocenieni

bdb
holly-vain
przeznaczona
aurorasinistra
lady drugeth

db
online

dop
wrednawiedzma




Ulubieni






***
designed by Lilith


Regulamin

I

Zgłoszenia do oceny wpisujcie w księdze gości

II

Do wyboru macie dwie oceniające: Lilith oraz Thaurantiel.
O wyborze proszę nas powiadomić przy składaniu zgłoszenia. W przypadku braku wyboru ocenianiem zajmie się oceniająca z mniejszą ilością zgłoszeń

III

Na ocenienie mamy trzy dni od wpłynięcia zgłoszenia.

IV

Dodanie nas do ulubionych, bądź podlinkowanych mile widziane.


Kryteria oceniania

- ortografia - 5pkt
- interpunkcja - 5pkt
- składnia - 5pkt
- spójność - 5pkt
- styl - 10 pkt
- fabuła - 10pkt
- całokształt - 10pkt


Oceny

0-10 - ndst
11-20 - dop
21-30 - dst
31-40 - db
41-50 - bdb




***
designed by Lilith


VI - http://lady-drugeth.mylog.pl/

niedziela, 30.sierpnia.2009, 17:00

Ortografia - 3/5pkt

Kilka błędów, takich jak:

"zerkając tylko z pode łba" - poprawna forma to "spode łba"

"Widziałam kontem oka" - kątem

"(...) zwarzcie, że to ważna opowieść." - zważcie

Zdarzają się też literówki:

"(...) jego wiedza nie była jednak kompletne."

"Czułam, jak z jego strony tchnie chłódem"

Interpunkcja - 4/5pkt

W niektórych zdaniach za dużo przecinków, np.:

"Sądziłam, że, wysłany ze mną przez Mariusa, wie, czym jestem – niestety, nie miałam całkowitej racji."

"Byłam tu, by badać, nie, by walczyć."

Składnia - 4/5pkt

Czasem autorka zjada wyrazy, jak na przykład w zdaniach:

"Assamici byli klanem ze swej nieugiętości i bezwzględności w postępowaniu tak ze Śmiertelnymi, jak i z Kainitami." - brakuje wyrazu w stylu "znanym, słynącym", bo domyślam się, że właśnie o to chodziło

"Zadawał pytań." - z kontekstu całego fragmentu wynika, że wspomniany osobnik pytań nie zadawał, więc zabrakło chyba tego słówka

"W swych wiele trwających wiele lat podróżach przybyli obaj na nasze ziemie." - a tutaj z kolei nadprogramowy wyraz ;)

Poza tymi kilkoma błędami, nie mam się do czego przyczepić.

Spójność - 3/5pkt

Sporo przeskoków czasowych, dygresji i zmian wątków, przez co czytelnik łatwo może się pogubić. Domyślam się, że wszystkie fragmenty są istotne dla dalszej akcji, aczkolwiek czasem ciężko jest przestawić się z jednej historii na drugą.

Styl - 10/10pkt

Mało jest w internecie blogów z opowiadaniami napisanymi tak dobrym stylem, jak to. Widać, że autorka jest inteligentną, oczytaną osobą i zna się na pisaniu. Błędów jest niewiele, więc cały tekst bardzo przyjemnie się czyta.

Fabuła - 9/10pkt

W końcu opowiadanie nie oparte na HP albo Zmierzchu! I chwała autorce za to.
Historia wampirzycy z prawdziwego zdarzenia - zimnej, okrutnej, władczej i wyniosłej - to miła odmiana po kolejnych wariacjach na temat Hogwartu, bo mimo że Pottera lubię, to jednak marnych fanficków namnożyło się jak grzybów po deszczu. Ale ja nie o tym ;)
Zawsze najbardziej wciągały mnie teksty pisane w pierwszej osobie, tak też było i tym razem. Sophia zaintrygowała mnie i z chęcią poznałabym jej dalsze losy.

Całokształt - 8/10pkt

Plusy:
-ciekawa fabuła oparta na systemie RPG
-wyrazista, nie przesłodzona bohaterka, której portret psychologiczny mamy podany na tacy, dzięki narracji pierwszoosobowej
-świetny styl, słownictwo dopasowane do epoki, w której akurat rozgrywa się akcja

Minusy:
-trochę przydługawe opisy i za dużo, moim zdaniem, streszczania historii
-przeskoki - kończę jeden rozdział, zaczynam następny, a tu kompletnie inna fabuła - trochę dezorientujące
-imiona niektórych postaci i inne nazwy własne są często nie do zapamiętania (chyba, że to też część Świata Mroku, wtedy przepraszam ;) )

Ogólnie opowiadanie podobało mi się i żałuję, że rzadko można na takie trafić.


41/50pkt - ocena bardzo dobra

Pozdrawiam!

Thaurantiel


V - http://aurorasinistra.mylog.pl

wtorek, 25.sierpnia.2009, 23:08
Ortografia - 5/5pkt

Bez zastrzeżeń:)

Interpunkcja - 4/5pkt

"Cały swój wolny czas poświęcał pacjentom, którzy zostali przewiezieni do Świętego Munga, w ów wieczór kiedy była tam Aurora." - przecinek przed 'w' jest zbędny, za to powinien pojawić się przed 'kiedy'.
To jedyny błąd, jaki przyciągnął moją uwagę.

Składnia - 4/5pkt

"Kiedy płomienia z powrotem zmieniły barwę(...)" - raczej 'płomienie'.

"W końcu Dominik zaczął przysypiać na łóżku babci, a że zrobiło się już tak późno, że większość pacjentek w sali Jarreda Abbotta położyła się spać i nie można było swobodnie rozmawiać i Rhonda McKinnon pogoniła ich do domu." - Tutaj 'i' powinno się zastąpić przecinkiem, bądź całkiem przebudować zdanie.

Dwa błędy przypadające na taką ilość tekstu, to i tak niewiele.

Spójność - 4/5pkt

"Ponad to, może z powodu szoku przeżytego na widok tylu niezbyt normalnie zachowujących się przedmiotów, niektórym z mieszkańców okolicznych domów wydało się, że postaci na fotografiach wnoszonych w ogromnych antyramach, poruszają się." - z tego, co wiem - dopuszczenie do zauważenia magicznych przedmiotów przez mugoli skutkowałoby reakcją ze strony Ministerstwa.

"(…) pod dom podjechał lśniący, granatowy Ford. Warto wspomnieć, że w ówczesnym czasie Forda w tym kolorze nie widział jeszcze nawet największy miejscowy obieżyświat - Pierre Daniels." - nie wiem co niezwykłego jest w granatowym Fordzie. Nie wiem w jakim roku dokładnie dzieje się akcja, jednak raczej po roku 1960, więc pojazd nie powinien raczej wzbudzać tak wielkiego zainteresowania.

Styl - 8/10pkt

Całość miło się czyta, może bez przeogromnych zachwytów, jednak miło:)

Fabuła - 8/10pkt

Ciężko tu coś więcej o fabule powiedzieć, bo tak naprawdę jeszcze porządnie się nie zaczęła. Rozdziały nie są przepchane zbędnymi opisami czegokolwiek, dzięki czemu nic nie rozprasza naszej uwagi. Do tego główna bohaterka jest sympatyczna i aż się chce czytać o tym, co ją czeka.

Całokształt - 9/10pkt

To, co podoba mi się najbardziej, to opisy postaci, a raczej to, że opowiadanie nie jest przeładowane bohaterami, którzy pojawiają się tylko po to, żeby zabrać cały akapit na przedstawienie swej osoby, a potem zniknąć bezpowrotnie.
Postacie, wokół których toczy się fabuła, przedstawione są zgrabnie i bez zbędnych szczegółów. Miejsce na wyobraźnię też jest ważne.

Jedyne, czego mi brakuje, to więcej fragmentów takich, jak ten:
"- Tamta miła sprzedawczyni - powiedział pan Sinistra wskazując jakąś młodą czarownicę o wielkich... oczach - mówi, że to nowość wydawnicza." - już widzę te jej wielkie oczy^^

Tak więc:
42/50pkt - ocena bardzo dobra.

Lilith.

IV - http://online.mylog.pl

niedziela, 23.sierpnia.2009, 23:06
Miła odmiana po ostatnim ocenianym przeze mnie opowiadaniu.

Ortografia - 3/5pkt

Błędy pojawiają się raczej rzadko i są to raczej literówki.

"Przepyta lub sprawdzi jej wiedze publicznie."

"(...)uśmiechnęła się, gdy odeszła dyrektora." - widać autorka była głodna:)

"Po przez te gesty, udawały." - czy to błąd, czy niesfornie wciskająca się spacja, nie wiem.

Interpunkcja - 4/5pkt

Brak kilku przecinków i kilka takich, których nie powinno być, jak w przykładzie poniżej.

"Zwierzę zareagowało na czyjś ruch i podniosło głowę w kierunku, podchodzących nóg."

Składnia - 1/5pkt

Z tym już było gorzej. O wiele gorzej.

"Jego pełen spokoju wzrok spoglądał w otchłań strony internetowej(…)" - tak sobie siedział ten wzrok i strony internetowe przeglądał...

"Chociaż jej nie znał w życiu rzeczywistym wiedział jak łączy go z nią wiele(...)" - "jak wiele go z nią łączy" brzmiałoby lepiej i byłoby poprawne.

"Zauważył w niej jedną intrygującą sprawę(...)" - sprawy w nas nie tkwią, raczej istnieją sobie spokojnie poza nami.

"A mówiłaś,że nie prześcignę Ciebie." / "Uważałem Ciebie za dziewczynę z charakterem!" - "Cię" bardziej by tu pasowało.

"Jej szkoła imienia profesora Stephana Madissona słynęła z „inteligencji” uczniów i finansów wpływających z kieszeni przyszłych rodziców geniuszy." - brzmi to tak, jakby ci geniusze dopiero co mieli zyskać rodziców. "z kieszeni rodziców przyszłych geniuszy" - tak byłoby poprawnie.

"Obiecała też nie wchodzić na tą stronę internetową lecz złamała ją." - biedna złamana strona internetowa:(

"Ona urodziła dwie córki, jednej nadała imię Elizabeth, a drugiej Carmen i spędziła z nimi każdą minutę życia(...)" - zaimek osobowy na początku jest tu całkowicie zbędny. Poza tym, to biedne te córki. Albo chodziły wspólnie z matką do toalety, albo miały wyznaczony limit pięćdziesięciu dziewięciu sekund na skorzystanie.

Spójność - 3/5pkt

"Cat napisz do mnie jak wejdziesz na gg." - akcja rozgrywa się w Los Angeles/San Diego. Z tego, co wiem, to nasz rodzimy komunikator nie jest zbyt powszechny poza granicami Polski.

I teraz rzecz wspaniała.
"Przy stoliku pod oknem dostrzegła Arrowa, który w najlepsze siedział z laptopem w dłoniach."

W chwilę potem czytamy, że dany Arrow:
"Zamknął rozłożony stos papierów i zrobił miejsce przy stole." - czyli jednak nie laptop, a stos papierów.

A zaraz:
"Dziewczyna, którą wychowano na książkach, zawsze intrygowało, co czytają inni. Odruchowo zerknęła na tytuł." - hm, czyli nie stos papierów, ani nawet laptop, a książka. A może książkolaptostos?

Styl - 8/10pkt
Tu do zarzucenia nie mam prawie nic. Co prawda zdarzają się pojedyncze zdania, w których coś nie do końca pasuje, gdzie coś należałoby zmienić, ale nie ma ich wiele.

Tu dla przykładu:
"W tym samym czasie w salonie pojawiła się kobieta w średnim wieku o krótkich, pofalowanych włosach o delikatnie podmalowanych ustach." - tu drugie 'o' można by zamienić np. wyrazem 'oraz.

Poza tym, zastrzeżeń nie mam:)

Fabuła - 9/10pkt

Pomysł na fabułę bardzo mi się podoba. Jest to coś nieszablonowego, innego od większości spotykanych w internecie opowiadań.
Sam rozwój wydarzeń jest wyważony i czytając nie boli nas głowa od natłoku nikomu niepotrzebnych wydarzeń, ani też nie zasypiamy nad klawiaturą.
Pod tym względem należy pogratulować autorce:)

Całokształt - 7/10

Całość raczej spójna, czyta się przyjemnie, jednak niekiedy rozpraszają zdania, które ciężko nazwać dopracowanymi.

"Dla Carmen nie istniała naprawdę. A co należało do prawdy? Nic. Wszystko według niej to aluzja."

Pojawiają się też momenty, kiedy to ciężko jest się nie zaśmiać:
"Aiton siedział na tarasie domu i czekając na wiadomość od menadżera zespołu, modlił się, żeby przestało wiać. Pogoda była słoneczna , ale w tle nieustannie zawodził wiatr. Nie cierpiał, gdy jego włosy za każdym razem muskały twarz, i co chwilę przedostawały się do otwartej buzi." - widocznie Aiton z zamiłowania przesiaduje na tarasie z otwartymi ustami.

Albo:
"Wtedy też była święcie przekonana , że w razie styczności z partnerem może spowodować wypadek, i w najgorszym przypadku, złamać komuś część ciała." - komuś, czyli nie partnerowi. Orgietka to, czy może pokaz gimnastyki erotycznej?

Teraz fragment, który do tej pory mnie zastanawia. Kobieta o której mowa obecnie krząta się w kuchni. Nie zwracajmy już uwagi na powtórzenie w zdaniu.
"Kobieta była dosyć ładna, choć nie wyróżniała się niczym szczególnym. Rysy jej twarzy układały się w harmonijną całość, może z wyjątkiem nosa, który był trochę za duży. Zdawała sobie z tego często sprawę i często dotykała go nieśmiało, kiedy czuła na sobie czyjś wzrok. Większość ludzi zapamiętywała jednak nie jej nos, tylko wzrost. Mająca niemal sześć stóp wzrostu kobieta niosła dużą, niebieską literę D." - jaką znów niebieską literę D?!:| Jest to opis jej wyglądu, tego, jak to ludzie postrzegają postać, gdy tylko ją widzą. Biorąc to dosłownie - kobieta zawsze ma przy sobie wielką literę D (ze styropianu? plastiku?) i tak ją sobie nosi dla rozrywki.
Przytoczę teraz debatę, na jakże wysokim poziomie, którą stoczyłyśmy z Thaurantiel na ten temat:
Lilith 20:19:39
Nosz, samo D, to mi się z biustem kojarzy.

Lilith 20:19:49
Ale biusty raczej nie bywają niebieskie:|

Thaurantiel 20:18:55
Mi D to raczej z dupą xD

Lilith 20:20:03
Dupy też nie bywają niebieskie xD

Thaurantiel 20:19:15
Chyba że w dżinsach xD

Lilith 20:20:43
Ale o dżinsach nic nie ma xD

Lilith20:20:45
Tylko o dresach xD

Thaurantiel 20:22:18
Albo neon nad domem jej się zepsuł i niosła D do naprawy xD

Lilith 20:23:36
Nie wiem, bo to jej opis jakby to D zawsze nosiła xD

Thaurantiel 20:24:47
Może na szyi nosi, jak kamień młyński xD

Jak widać, nie udało nam się dojść do porozumienia w tej sprawie^^ Tego fragmentu nie uwzględniam w ocenie, bo zwyczajnie go nie rozumiem. Za wyjaśnienia autorki byłabym niezmiernie wdzięczna.

Ogółem:
35/50 - ocena dobra.

Lilith.

III - http://przeznaczona.mylog.pl/

niedziela, 23.sierpnia.2009, 17:34

Niektóre opowiadania aż miło oceniać, to właśnie do takich należy :)

Ortografia - 4/5pkt

Kilka błędów, nic zanadto rażącego :)


Interpunkcja - 3/5pkt

Sporo pominiętych albo źle użytych przecinków, np.:

"Ten wykład miał odbyć się we wschodnim skrzydle tak, więc musiałam się sprężyć." - przecinek powinien znajdować się po wyrazie "skrzydle".

"Widać było, że jest cierpiący i, że ma problem (...)" po "i" zwykle nie stawia się przecinka, a na pewno nie w tym zdaniu.

"Nawet jakbym chciała, nie mam, co ubrać " - drugi jest zbędny. (Poza tym "nie mam w co się ubrać" albo "nie mam co założyć" ;) )


Spójność - 5/5pkt

Ogólnie tekst jest spójny. Wszelkie przeskoki czasowe są wyraźnie zaznaczone, wprowadzeniu nowego bohatera zawsze towarzyszy krótki opis. Nie da się zgubić żadnego wątku :)

Styl - 8/10pkt

Styl z rozdziału na rozdział coraz lepszy, chociaż w pierwszej części było według mnie stanowczo za dużo dialogów. Widzę jednak, że autorka rozwija się i wprowadza więcej opisów, zarówno sytuacji i przestrzeni, jak i przeżyć wewnętrznych głównej bohaterki.

Znalazłam trochę błędów, np.:

"Musiałam poznać smak życia, a byłam pewna, że właśnie z nimi go posmakuję.","Kiedy tylko zaparkowałyśmy na parkingu" - trochę przysłowiowe masło maślane

Zdarzają się powtórzenia, jak np.: "Nigdzie jednak nie mogłam ich znaleźć. Ruszyłam do wyjścia. Na boisku także nie mogłam ich znaleźć." albo trzykrotne użycie wyrazu "taksówka" w jednym, krótkim akapicie.

"Wybuchłam śmiechem." - chyba raczej"wybuchnęłam".

"Stanęłam zszokowana i opuściłam aparat. Zrobiło mi się go strasznie żal." - biedny, opuszczony aparat... ;)

Fabuła - 8/10pkt

Podoba mi się pomysł na opowiadanie, autorka nie próbuje na siłę kopiować utartych schematów, tylko tworzy własne. Opiera się na bohaterach "Zmierzchu", ale wprowadza również sporo postaci wymyślonych przez siebie. Fabuła wydaje się być przemyślana, każde wydarzenie ma jakiś wpływ na dalszą akcję. Co prawda nie do końca spodobał mi się pomysł rozdzielenia Jaspera i Alice, ale intryguje mnie, jak dalej rozwinie się ta historia.

Całokształt - 13/15pkt

Opowiadanie miło się czyta, błędy zdarzały się dość rzadko i nie były na tyle rażące, żeby zniechęcić mnie do dalszej lektury. Szkoda, że nowe rozdziały dodawane są w tak długich odstępach czasu, ale według mnie lepiej raz na miesiąc, ale ciekawie i z sensem, niż idiotyczny bełkot raz na tydzień ;) Ogólnie wrażenia po przeczytaniu pozytywne, będę zaglądać :)

41/50pkt - ocena bardzo dobra

Pozdrawiam!

Thaurantiel

II - http://wrednawiedzma.blox.pl

sobota, 22.sierpnia.2009, 21:27
Przebrnęłam przez dwadzieścia sześć rozdziałów w nadziei, że kolejny będzie choć odrobinę lepszy od poprzedniego. Nadzieja matką głupich...

Ortografia - 1/5pkt
...i to chyba tylko przez przyzwoitość.

Błędów i to rażących nie brakuje.

"Erice zabolał ten protekcjonalny ton." - kiedy już piszemy opowiadanie, warto byłoby nauczyć się odmiany imienia głównej bohaterki.
Do tego autorka często nie stosuje polskich znaków. Najczęściej na końcu wyrazów - "mówie do ciebie" etc. Nie wiem czy są to literówki, czy zwyczajne błędy.

"Chodzi mi o samotylko o rodz samoobrony(...)" - cóż, jeśli już coś napiszemy, warto jest to chociaż raz przeczytać i skorygować.

"Na owym ołtarzu składano dziewice w ofierze bogowi wiecznej płodności." - tu komentarz jest chyba zbędny.

Interpunkcja - 2/5pkt

Tyle wykrzykników posklejanych razem, to ja dawno nie widziałam. Pojawiają się wszędzie, wręcz przytłaczają.
Do tego każda nowa wypowiedź w dialogach pisana jest z małej litery.

Spójność - 0/5pkt

Stwierdzam niemal całkowity brak spójności, a na potwierdzenie tego przytoczę wybrane fragmenty.

"Jestem wojownikiem bractwa Czarnej Wstęgi, Michael. - Przedstawił się, wyciągając przyjaźnie dłoń w stronę wąsatego pana.- A ta młoda dama może być bezimienna." - dziewczyna ma pozostać bezimienna, a akapit wyżej możemy przeczytać następującą wypowiedź owego Michaela:
"Erica! Przeproś natychmiast!". Po wykrzyknikach stwierdzam, iż Michael krzyczał. Skoro krzyczał, to wszyscy go słyszeli. Anonimowość pełną parą.

"Michael nie rozumiał, co się z nią stało i co ją tak bardzo oburzyło. Wiedział, że trudno będzie nawiązać z nią to dawne porozumienie i bliskość, jaka łączyła ich gdy byli jeszcze dziećmi." - Erica, o której mowa ma lat szesnaście. Michael dwadzieścia cztery. W momencie jej narodzin miał osiem lat. Mowa o bliskości w czasach ich dzieciństwa. Niech będzie, że w danym czasie on ma lat dwanaście, ona cztery. Jakoś tej bliskości i wielkiego porozumienia nie widzę.

Podobnych fragmentów jest więcej, jednak te wystarczą dla potwierdzenia tego, że więcej punktów ciężko przyznać.

Styl - 2/10 pkt

Tu kilka ładnych kwiatków.

"-Erico...-Odwróciła się i zmarła z wrażenia." - zapamiętać: odwracanie się bywa śmiertelne.

"Och! Jak bardzo chciałam teraz umrzeć!" - to ja teraz waliłam głową w klawiaturę, a zaraz będę wyskakuję z okna.

"Gdy już najadła się do syta, ogarnęła ją ciężarna senność." - Senność widocznie zaszła w ciążę. Najpewniej ze Zmęczeniem.
W razie wątpliwości - główna bohaterka w ciąży nie była i nawet nie miała takiej możliwości będąc dziewicą.

"(..)Nie jestem już dzieckiem!

-ale jeszcze nie na tyle dorosłą!" - tak, nie była jeszcze dorosłą dzieckiem.

"Znów jakieś chłopy się burzą, zaraz wybuchnie nam tu kolejna domówka." - Tak, domówki bywają niebezpieczne. Zwłaszcza te organizowane przez chłopów.

Starczy. Dwa punkty stąd, że jednak gorsze rzeczy już widziałam.

Fabuła - 3/10

Cóż, wszystko rozwija się bardzo mozolnie. Całość zaśmiecona jest opisami sytuacji, które nic nie wnoszą.

Całokształt - 4/15

Fabuła nijaka. Jakkolwiek czytanie zaczęło mi się jako tako podobać, a raczej mniej przeszkadzać, dopiero przy ostatnich trzech rozdziałach.
Postacie w ogóle nie zarysowane. Aż roi się od takich, które pojawiają się nie wiadomo po co. Czytając nie ma właściwie możliwości przywiązania się czy utożsamienia z jakimkolwiek bohaterem. Nawet postaci pojawiające się często nie zawsze mają chociażby opis wyglądu, co dopiero osobowości.
Do czytania tego opowiadania wręcz musiałam się zmuszać. Już nawet pomyślałam, że to po prostu nie dla mnie. W końcu komuś musi się to podobać. Thaurantiel przeczytała i tylko cieszyła się, że nie jej przypadła ocena tego tworu. Do przeczytania dałam kolejnej osobie - wytrzymała piętnaście minut. I tak sporo.

Niniejszym:
12/50pkt - ocena dopuszczająca.

Lilith.

I - http://holly-vain.mylog.pl/

sobota, 22.sierpnia.2009, 01:36

"Historia szesnastoletniej czystej krwi Ślizgonki, której życie z dnia na dzień przeradza się w prawdziwe piekło."

Moja ocena:

Ortografia - 5pkt - Bez zastrzeżeń :)

Interpunkcja - 4pkt - W niektórych miejscach źle użyte przecinki, poza tym w porządku.

Spójność - 5pkt - Tekst jest jasny i czytelny, nie ma zbędnych wątków pobocznych, rozpraszających czytelnika.

Styl - 7 pkt - Ogólnie podoba mi się styl autorki, ale robi sporo błędów logicznych, np.:

"Holly uśmiechnęła się chciwie, spoglądając na Rose Weasley, siedzącą po drugiej stronie sali, która miała wściekłą minę." - sala miała wściekłą minę, czy Rose?

albo

"Jej włosy jednak były uczesane i związane w duży kucyk z tyłu głowy, który ratował jakoś sytuację. " - tył głowy ratujący sytuację?

Poza tym niektóre zdania są za długie, przez co ciężko się je czyta. Spokojnie możnaby podzielić je na dwa albo trzy krótsze, byłyby wtedy bardziej zrozumiałe.

Fabuła - 8pkt - Ciekawa historia, dość wciągająca, widać, że autorka ma konkretny pomysł na to opowiadanie i konsekwentnie go realizuje, nie tracąc czasu na notki nie wnoszące do akcji nic nowego. Powoli budowany jest portret psychologiczny głównej bohaterki, z każdą częścią można poznać nową cechę Holly. Brakuje mi tylko jakiegoś fragmentu przedstawiającego ją - wiek, wygląd, ile lat jest już w Hogwarcie - takie podstawowe informacje, żeby czytając nie mieć wrażenia, że opuściło się pierwszy rozdział.

Całokształt - 12pkt - Plus za fabułę i ortografię, minus za błędy stylistyczne. Ogólnie uważam, że nie zmarnowałam czasu, czytając to opowiadanie i prawdopodobnie zajrzę znowu, żeby przeczytać dalszą część :)


41pkt/50 - ocena bardzo dobra :)

Thaurantiel

Początek.

piątek, 21.sierpnia.2009, 13:21
Witam wszystkich serdecznie.

Blog ten powstał w celu oceniania opowiadań publikowanych w serwisie mylog.pl.

Opowiadania będą oceniane na podstawie poniższych kryteriów:

ortografia - 5pkt
interpunkcja - 5pkt
spójność - 5pkt
styl - 10 pkt
fabuła - 10pkt
całokształt - 15pkt

Punkty przekładają się na konkretne oceny:

0-10 - ndst
11-20 - dop
21-30 - dst
31-40 - db
41-50 - bdb

Do wyboru macie dwie oceniające: Thaurantiel oraz Lilith.

Zgłoszenia przyjmujemy w księdze gości.

Pozdrawiam.
Lilith.



***
designed by Lilith